• Bolesna prawda o utraconym macierzyństwie

    Mocno, w kilku żołnierskich słowach. Tak można scharakteryzować przekaz najnowszej kampanii Fundacji Mamy i Taty. Kampania mówi o macierzyństwie. I uderza w czuły punkt. Fundacja Mamy i Taty nie owija w bawełnę. O wartości, jaką jest macierzyństwo, mówi wprost. Wprost też pokazuje... CZYTAJ WIĘCEJ
  • Czasem i dziecko może poczekać

    Poczucie winy - to uczucie towarzyszące nam matkom bardzo często. Ostatnio sporo wpisów blogowych dotyczyło choćby tego, że my dorośli też mamy swoje obowiązki i nie jesteśmy w stanie w stu procentach poświęcić się dziecku. Bo maile, bo telefony, bo obiad. Miliony powodów i każdy ważny. I w tym wszystkim jeszcze dziecko ze swoimi potrzebami, które też należałoby spełnić, bo przecież ileż można mówić „zaraz”, „za chwilę”, „poczekaj”. Skwaszona mina kilkulatka łamie nam serce i wpędza w poczucie winy. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Stop pornografii na ulicach

    Siermiężne sex shopy z lat 90. przynajmniej miały grube zasłony, zza których nic nie było widać. Dzisiejsze sklepy z gadżetami erotycznymi prezentują towar na eleganckich wystawach. Wszystko na wysokości oczu dzieci. Centrum Warszawy. Okolica jednej z nowych stacji metra. Podekscytowana... CZYTAJ WIĘCEJ
  • Sześciolatki bez ratunku

    Nie mają coś szczęścia sześciolatki. Choć ich rodzice dwoją się i troją, żeby nie musiały iść rok wcześniej do szkoły, władza głucha jest na ich prośby. Projekt obywatelski „Ratuj Maluchy” po raz trzeci przepadł w Sejmie. Widać 300 tysięcy podpisanych rodziców na rządzących wrażenia nie robi. A szkoda, w końcu chodzi o dzieci. CZYTAJ WIĘCEJ
  • O prawdziwych źródłach przemocy słów kilka

    Konwencja o zapobieganiu i przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej to dokument zły i niepotrzebny. Oprócz zamętu terminologicznego i feministyczno-genderowej ideologii przemycanej pod płaszczykiem walki z przemocą tak naprawdę niewiele wnosi do faktycznej dyskusji na temat zjawiska przemocy domowej. Nie ma w nim też nic na temat prawdziwych źródeł przemocy, a tymi nie są bynajmniej stereotypowe role płciowe, tradycja czy religia, a przede wszystkim alkoholizm, pornografia, pornografizacja świadomości i wreszcie zgoda na coraz większą brutalizację życia społecznego. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Jesteśmy stworzone do miłości

    Małgosiu, skoro postanowiłaś do mnie napisać tak osobiście, pozwól teraz, że jeszcze raz i ja do Ciebie napiszę. Jako matka i kobieta. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Pigułka rozpusty

    „Tak naprawdę żadna kobieta nie chce zabić swojego dziecka i choć w danej chwili myśli, że go nie chce, to przecież potem jest zadowolona” – te słowa Wandy Półtawskiej przypominają mi się dziś, kiedy czytam informacje dotyczące najnowszych postanowień Komisji Europejskiej. Oto tzw. antykoncepcja awaryjna (dokładnie jeden preparat) ma być dostępna bez recepty. Chyba że kraj członkowski zdecyduje inaczej. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Urodziłaś, to siedź w domu…

    Straszne rzeczy dzieją się w stołecznych restauracjach. Aż strach tam wchodzić, bo jeszcze ktoś, nie daj Boże, z dzieckiem przyjdzie. A w domu siedzieć, a nie szwendać się po knajpach z dziećmi. Co jak co, ale widok dzieci może popsuć niejednej paniusi przyjemny wieczór z przyjaciółmi. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Dajmy dzieciom szansę. I rodzicom też

    Dzieci i ryby głosu nie mają. Powiedzonko to bardzo często słyszałam w dzieciństwie. Bo przecież dziecko na niczym się nie zna, ma nie dyskutować, tylko siedzieć cicho i wypełniać polecenia rodziców. W szkole też nikt nie podskakiwał nauczycielom, bo na biurku leżała dyscyplinująca linijka. Ten, kto narozrabiał, zapraszany był na środek klasy i dostawał drewnianą linijką po rękach. Po to, żeby zapamiętał i drugi raz pomyślał, zanim zrobi coś głupiego. W wielu przypadkach metoda ta okazała się skuteczna. Ale nie, nie jestem jej zwolenniczką. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Niech nas zobaczą!

    Mówić o wielodzietności łatwo nie jest. Jak ponarzekam, że dużo pracy, że ciężko, że głośno, że bałagan, to słyszę: „po co ci to było”, albo brutalniej: „nikt takiej gromady nie kazał ci rodzić”. Jak przekonuję, że jest super, bo dzieci zgodnie się bawią, rzeczy na swoim miejscu, a na dodatek grzecznie od dwudziestej śpią, a ja w spokoju wypiłam kawę, to podobno lukruję rzeczywistość. Albo przynajmniej dorabiam ideologię do rzeczywistości, bo na pewno jest mi źle, ale przecież nie powiem tego głośno, bo matce nie wypada narzekać. CZYTAJ WIĘCEJ